wtorek, 17 września 2013

TO JA BUBEK HEJ HEJ

No witajcie, witajcie
To tyle jeżeli chodzi o przywitanie.

Dzień z życia Bubka Marudnika, wyglądał następująco:
Wstałam, bolała mnie głowa jak sto pięćdziesiąt. Więc łyknęłam tabletkę większą niż mój kciuk i zastanawiałam się czy pomoże. Na zewnątrz ciemno, nie powiem jak, bo ten blog nie może być wulgarny.
Ruszyłam na pocztę walcząc z wiatrem, który porywał mój parasol co chwilę, a ja musiałam ganiać za nim jak przerażony królik, przeskakując przez ogromne kałuże. Potem w końcu dotarłam do mojego punktu docelowego, cała mokra co prawda, ale się udało. Przywitałam się głośnym "Dzień dobry!", na co żadna osoba na poczcie (czyli trzy kobiety) mi nie odpowiedziały. Pozdrawiam więc wszystkie panie pracujące na poczcie! Jedna łaskawie odebrała moją kartkę, pytam ją "Pokazać dowód?" (chociaż nie wiem czemu to zrobiłam, bo kobieta w ogóle nie miała żadnych zamiarów ku temu), a ona leniwym spojrzeniem i słowem odpowiedziała "Tak.". Łoł! W końcu pyta "Czy to duża paczka?" A przepraszam, skąd mam wiedzieć skoro jej na oczy nie widziałam? Zresztą, każdy rozmiar książki jest inny. Ale jej koleżanka odpowiedziała, że duży, więc kazała mi podpisać jakiś świstek i z głośnym trzaskiem zamykanej szybki odprawiła mnie z paczuchą. No to wracam do domu, ponownie walcząc z wiatrem. A tam odpakowując paczkę i czytając kupioną ów książkę do mojego posiłku (czyli tradycyjnie, jak nie pasztet to parówki z serem - proszę mi nie pisać z czego są parówki, bo nie chcę wiedzieć!) odkrywam że jej treść jest jakaś dziwna. Po chwili zdaje sobie sprawę, że okładka, a właściwie jej tytuł jest ten sam co zamawiałam, ale opis już nie. Wstaję napięta jak struna i biegnę do komputera. Włączam mój 10 letni sprzęt i o dziwo włącza się niesamowicie szybko, tak samo internet i strona z aukcją na allegro. Tam dowiaduje się, że to nie ja jednak się pomyliłam, ale Pani która sprzedała mi książkę. Niedopatrzenie. Piszę do niej grzeczną wiadomość mailową (a nazwa jej pseudonimu wskazuje, że rzeczywiście jest szalona) na który do tej pory mi nie odpisała. Pozdrawiam więc i Panią z allegro!
Potem spaliłam kotlety i opryskał mnie tłuszcz. Ale nie były złe w smaku.
Nawet nie zauważyłam kiedy uciekła mi reszta dnia. Próbowałam uczyć się japońskich czasowników, ale nic to, bo ta pogoda (która przypomina noc) powoduje, że człowiek czuje się senny i zamroczony. Trzeba na coś zwalić, co nie?

Pozdrawiam Marudzących,
Bubek Marudnik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz